Zostań Naszym Patronem
tu i teraz marzec, krokusy

Przepraszam, kto mi zabrał ostatnie kilka tygodni życia? Kiedy i w jaki sposób znaleźliśmy się prawie w połowie marca? Z niedowierzeniem zerkam w kalendarz… tym bardziej, że to co w kalendarzu jakoś nie gra z tym co za oknem – powiedzcie proszę – gdzie jest wiosna?

Niby przylatują już pierwsze ptaki a krokusy nieśmiało zaczęły zaścielać trawniki w parku, to wciąż nie czuć tego przyjemnego zapachu i ciepła w powietrzu. Dobrze, że udało się nam już zamontować webasto. Odkąd mamy ogrzewanie, w kamperze pracuje się znacznie przyjemniej. Jeśli uda się go zagrzać oczywiście, bo niestety większość prac wykonujemy przy często otwieranych lub całkiem otwartych drzwiach. A wtedy ciepło ulatnia się jak kamfora.

Mimo że dni coraz dłuższe to nijak się to ma do coraz bardziej napiętego grafiku. Ostatnie tygodnie to u nas wyścig z czasem i długą listą rzeczy do zrobienia.

Dzieje się! Tu i teraz dzieje się tak dużo, że pora najwyższa zatrzymać się na chwilę, wcisnąć na moment pauzę. Bo wraz z nadchodzącym przesileniem wiosennym oraz przesileniem prac związanych z budową – pojawiło się też zmęczenie, brak koncentracji, rozdrażnienie. To chyba sygnał od naszej podświadomości, że bierzemy za dużo na siebie i zaczynamy czuć się wypaleni.

Samej trudno mi w to uwierzyć, bo zaczynaliśmy budowę z tak wielkim zapałem. Wygląda na to, że mocny zastrzyk motywacji jest jak batonik energetyczny, przez chwilę czujemy, że możemy przenosić góry, ale wraz z upływem czasu to uczucie słabnie aż w końcu pojawia się kryzys. Kryzys? Tu i teraz? Przecież to już prawie finisz…

Mówią, że gdy łapie nas kryzys na ostatniej prostej, musimy przypomnieć sobie, po co to robimy? Jaki jest nasz cel? Jak szczerze chcemy go osiągnąć, a znajdziemy wtedy sposób by się zmobilizować.

Tu i teraz van podróż

Naszym celem jest podróż, która nie tylko dosłownie, ale i w przenośni pozwoli z daleka spojrzeć na codzienne życie. To, co w domu wydaje się ważne, z oddali traci na znaczeniu. Toksyczny kolega z pracy, bałagan w kuchni, upierdliwy sąsiad. W podróży to wszystko blaknie, bo trzeba znaleźć nocleg, znaleźć drogę do następnego celu. Kolega z pracy kurczy się jak balon, z którego uchodzi powietrze, sami się dziwimy, że tyle emocji poświęcamy porządkowi w kuchni czy rozpamiętywaniu słów sąsiada. Męczącą gonitwę myśli zastępują potrzeby kluczowe.

To się nazywa zdobywanie dystansu do życia. Odległość, jaką musimy pokonać podróżując, sprawia, że przemieszczamy się nie tylko fizycznie, ale i duchowo, psychicznie. A to pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy, bez emocji. Nawet do tego stopnia, by dostrzec, że można iść przez nie inną drogą niż ta, która wydaje się może nie najlepsza, ale najrozsądniejsza.

A czym dla Was są podróże?

Ekskluzywne Treści

Bądź częścią naszej sfery – tu i teraz

Zostań Naszym PATRONEM